Free
Pensjonariuszka
Dołączył: 14 Paź 2009
Posty: 37
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: z pustyni i z puszczy.
|
Wysłany: Śro 10:44, 14 Paź 2009 Temat postu: Urodziny Candy |
|
NAPISAŁA CHOCKY
W pośpiechu biegałam po pomieszczeniu gdzie ma się odbyć impreza, gorączkowo spoglądałam na zegarek i w myślach powtarzałam:
-Aby tylko wszystko przygotować na czas !
Poustawiałam miseczki z chipsami, kieliszki, napoje gazowane, szampan i inne słodkości. Posprawdzałam jeszcze wszystko,nasza "sypialnia", stajnia w gotowości. Ja także jestem gotowa na dzisiejszy "Szał ciał !" xD.
Poszłam ubrać się w beżowe bryczesy, koszulkę i oficerki, usiadłam na ławce przed stajnią i czekałam na dziewczyny. Impreza przekładała się z dnia na dzień, co chwilkę były jakieś problemy, no ale wreszcie! Odbędzie się! Fressa, Carrot i Nel czekały już w stajni. Siodlarnia zaroiła się od paczuszek z prezentami dla Candy. Wreszcie na podjeździe zjawiła się pierwsza przyczepa która podskoczyła na nierównym podłożu. Z auta wyszła Blacky, przywitała się z nami i wyprowadziła Lithiuma. Zdjęła ochraniacze i wpuściła na pastwisko wraz z innymi końmi. I zaczęło się, zjawiły się prawie wszystkie koniarki w jedynm czasie. Brakowało tylko Hippiki, postanowiłyśmy z dziewczynami że odwiedzimy Candy grupkowo, i wtedy doszła do nas Hippika.
-Hej, co się z Tobą działo?- Zapytałam, a ta opowiedziała tylko:
-Autobus mi uciekł.
Zwarte i gotowe poszłyśmy po nasze rumaki które przebywały w stajni i na pastwisku. Wprowadziłyśmy je na już wcześniej przygotowane stanowiska do czyszczenia. Sama zajęłam się Daedrą, Metka podeszła do mnie i uśmiechnęła się mówiąc:
-Oj, to będzie się działo.
Po wyczyszczeniu i osiodłaniu koni powiedziałam kolejność. Dziewczyny wsiadły, zrobiły strzemiona i podciągnęły popręgi.
-Ruszamy?
-Tak!- Odpowiedziały mi chórkiem
Osiem koni ruszyło za Daedrą, dziewczyny gadały i śmiały się. Ja oczywiście także włączyłam do dyskusji. Przejeżdzaliśmy przez różne wąskie dróżki, lecz gdy wreszcie dojechaliśmy do szerokiej drogi pojechałyśmy sobie parami. Koło mnie znalazła się Cuxa i Hebe, gorączkowo rozmawiałyśmy o westernie. Gdy wjechałyśmy do lasu, ścieżka się zwęrzyła i musiałyśmy się rozstać. Zakłusowałyśmy, konie poszły do przodu jak torpedy. Daedra co chwile po tym podbrykiwała. Nagle zobaczyłyśmy przed sobą zwalone drzewko, więc dałam komędę:
Galop! Mamy przed sobą przeszkodę.
Dziewczyny posłuchały i szybko przeszły w galop, cały terenowy zastęp pokonał przeszkodę i pognał galopem w stronę łąki. Gdy znalazłyśmy się na rozłożystej, długiej łące zaczęły się wyścigi. Konie oszalały i zaczęły cwałować, Daedra nie była gorsza, sprzedała mi kilka baranów, ja straciłam równowagę i zleciałam na szyje. Gdyż było mi trudno się utrzymać w cwale na szyji zleciałam. Hippika się zatrzymała a reszta pognała za Daedrą.
-Łojej, szaloona.-Powiedziałam gdy dziewczyny mi ją przyprowadziły. Wsiadłam i ponownie zagalopowałyśmy. Dziewczny ciągle mówiły, jak jest wspaniale. Gdy ponownie wjechałyśmy do lasu, przed oczami przebiegło nam kilka sarenek, Daedra podenerwowana ruszyła szybkim galopem do przodu, udało mi się ją opanować i ruszyłyśmy kłusem w dalszą podróż. Nagle niebo dało nam nienajmilsze znaki, chmury zaczęły się kłębić nad głowami i zaczęły spadać na nas pierwsze krople deszczu. Ruszyłyśmy dzikim galopem do stajni ponieważ padać zaczęło coraz bardziej. Gdy dojechałyśmy do stajni. Rozsiodłałyśmy konie, rozczyściłyśmy i wstawiłyśmy je do boksów. Udałam się z dziewczynami do salonu gdzie był naszykowany stół z żarełkiem. Wypiłyśmy zdrowie Candy. Pośmiałyśmy się, zjadłyśmy i zasnęłyśmy jak małe dzieci xD
Post został pochwalony 0 razy
|
|